Aktualności
Pomiędzy klasyką a fashion

Wytrwałość w dążeniu do celu, ambicja i świadomość własnych umiejętności, ale też nieustająca potrzeba rozwoju i eksperymentowania – to (w dużym skórcie) stoi za sukcesem i niesamowitymi osiągnięciami Natalii Naydy w świecie makijażu. Poznajcie bliżej tę niezwykle kreatywną makijażystkę i edukatorkę, która już w marcu wystąpi na make-upowej scenie Kongresu LNE.

LNE: Dziś jesteś makijażystką o międzynarodowej renomie, proszę, zdradź nam, jak wyglądały twoje początki w świecie makijażu…
Natalia Nayda:
Od zawsze bardzo chciałam i lubiłam się uczyć. Byłam jedną z tych osób, które przekraczają próg uczelni pewnym krokiem, bo idą na zajęcia z prawdziwą przyjemnością. Ukończyłam filologię rosyjską na Uniwersytecie w Moskwie, równocześnie pracując w szkole, a potem zakochałam się, wzięłam ślub i… przeprowadziłam się do Kijowa. Jeszcze w Moskwie byłam wielką fanką makijażu. Oczywiście nie w wymiarze profesjonalnym – malowałam głównie siebie i swoje koleżanki. Kiedy przyjaciel mojego męża zaproponował mi pracę dla marki Mary Kay, postanowiłam zaryzykować. Z czasem liczba moich klientek zaczęła rosnąć, zamówienia na wykonanie makijażu spływały nieustannie, a panie przekazywały sobie kontakt do mnie, trafiając pod mój pędzel głównie z polecenia. Następnie wpadłam na pomysł, by zaoferować swoje usługi firmie, której przedstawiciele pracowali we wszystkich urzędach stanu cywilnego w Kijowie. Zostałam ich pierwszą i jedyną makijażystką. Nigdy nie zapomnę pierwszej panny młodej, z którą pracowałam! 
Dziś wiem, że wszystko wymaga czasu. Metodą prób i błędów uczyłam się wykonywać makijaże na specjalne okazje. Miałam coraz więcej zleceń, w efekcie w mojej głowie wykiełkował pomysł stworzenia profesjonalnego zespołu makijażystów. Doszłam do wniosku, że chcę w 100% zająć się tym, co kocham, ale praca według tak szalonego grafiku nie jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Zaczęłam więc – bardzo powoli – myśleć o szkole. 
W mojej opinii nauczanie innych to najwyższy poziom zawodowego rozwoju. Jeśli chcesz uczyć, musisz być najlepsza w swoim fachu. Nieustannie się kształcić, przekraczać własne granice, rozwijać autorskie metody, stworzyć indywidualny, wyróżniający się styl, a na sam koniec znaleźć odpowiednią nazwę dla swojej działalności. Zawiesiłam sobie poprzeczkę bardzo wysoko i zaczęłam wytężoną pracę, by w przyszłości zrealizować swój cel. Postanowiłam sobie, że wezmę udział w mistrzostwach makijażu i… wygram je. Próbowałam przez dwa lata – pracowałam nad koncepcją, malowałam, prowadziłam rozmowy z modelką, fryzjerem, ale rezultaty nie były dobre. Uznałam więc z pokorą, że przede mną jeszcze trochę nauki.
W końcu wygrałam Mistrzostwa Świata (World Cup – przyp. red.). Zaraz potem kilka znanych ośrodków szkoleniowych zaproponowało mi pracę instruktora. Jednak w tym samym czasie poznałam dwie dziewczyny, które poprosiły, żebym przygotowała je do udziału w mistrzostwach makijażu na Ukrainie. W trakcje szkolenia zaprzyjaźniłyśmy się, a ja na poważnie wzięłam ich propozycję wspólnego otwarcia szkoły makijażu. Zdecydowałam, że wchodzę w to właśnie z nimi. Dzięki temu opracowałam swoją własną metodologię pracy i programy szkoleniowe, a jednocześnie nie przestałam eksperymentować. 

Twoja szkoła makijażu jest na rynku już od ponad 10 lat. Czy możesz nam o niej więcej opowiedzieć?
Początek historii szkoły makijażu NB School już znasz. Pierwsze szkolenia przyciągnęły szerokie grono zainteresowanych sztuką make-upu. Zaczęli do nas przyjeżdżać także kursanci z zagranicy. Informacje o szkole szybko się rozprzestrzeniały. Szkolenia, nauka, praca nad nowymi projektami, nieustanny rozwój – tak to wtedy wyglądało. Wkrótce staliśmy się jedną z najlepszych rosyjskojęzycznych szkół makijażu w Europie. Stawaliśmy na podium najważniejszych mistrzostw makijażu. Nieustannie się dokształcaliśmy, doskonaliliśmy techniki pracy i stworzyliśmy świetny zespół. A potem wciąż rozszerzaliśmy nasze działania, pogłębialiśmy wiedzę i rozwijaliśmy się. W końcu zaczęłam prowadzić warsztaty masterclass na Ukrainie i poza jej granicami. Rozwijałam się też jako wykładowca. To nieustający proces – nadal pracuję nad sobą, dokształcam się, rozwijam. Czasem upadam, ale znów się podnoszę. To nieocenione momenty, których musimy doświadczyć na własnej skórze. Nikt nie zrobi tego za nas. A kiedy trafiasz na nazwisko nowego mistrza makijażu i zdajesz sobie sprawę, że był jednym z twoich uczniów – czujesz się niesamowicie. Nie byłabym w stanie wymienić wszystkich osób, dzięki którym jestem dziś tu, gdzie jestem, ale wszystkim im bardzo dziękuję.

Tworzenie profesjonalnego zespołu to duże wyzwanie?
Dziś nasza szkoła kwitnie – prowadzimy zapisy ze sporym wyprzedzeniem, a zespół działa aktywnie na makijażowej scenie. No właśnie – pytasz mnie o zespół! Bardzo trudno jest połączyć w jedną drużynę tak kreatywnych i ambitnych ludzi! Większość z nich była na początku moimi studentami. Wydawało mi się to najprostszym rozwiązaniem – znali już moją technikę pracy, chcieli się rozwijać i mieli ochotę dzielić się swoją wiedzą. Kiedy pierwszy zespół się rozpadł, myślałam, że mój świat legł w gruzach. Kochałam ich całym sercem, a odejście każdej osoby sprawiało mi ból. Jednak życie płynie dalej, musimy uczyć się na swoich błędach, budować nowe relacje, polegając na własnej intuicji. Dla mnie bardzo ważna jest atmosfera panująca w zespole. Doceniają ją też nasi uczniowie. Dlatego też zaczęliśmy więcej dyskutować, razem wychodzić itp. Mój „dream team” już istnieje – tworzą go silne, niezależne, ambitne i utalentowane osoby.

 

 

Prowadzisz warsztaty na całym świecie, dzięki czemu masz wgląd w to, jakie techniki i tematy są najbardziej popularne na rynku…
Rzeczywiście mój grafik jest bardzo napięty – szkolę w różnych krajach, prowadzę warsztaty i pokazy na Ukrainie i poza jej granicami. Najpopularniejsze szkolenia to te obejmujące pracę z kolorem oraz modelowanie twarzy. Ludzie mają ogromny głód profesjonalnej wiedzy i są gotowi ją chłonąć. Wiele osób zwraca uwagę na fakt, że po moich warsztatach osiągają świetne rezultaty w pracy. Sama czasem zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje, i wydaje mi się, że poza moją wiedzą i stylem nauczania pobudzam moich kursantów do myślenia, kreatywnego tworzenia i daję im siebie i swój czas w 100%. Niestety, każdy miesiąc ma określoną liczbę dni i nie mam możliwości udania się wszędzie, gdzie jestem zapraszana. Z tego powodu postanowiłam opracować autorski podręcznik i tworzę portal szkoleniowy dla krajów europejskich z dostępem do szkoleń online we współpracy z @muaclub oraz programy do uczenia się na odległość. Szykuję także makijażowe tournée mojego zespołu @bynanaika.

Co jest, twoim zdaniem, najważniejsze, by zostać makijażystą – talent, ciężka praca czy odważne podejmowanie nowych wyzwań?
Najważniejsze jest znalezienie dobrego nauczyciela, któremu będziemy w stanie całkowicie zaufać. Takiego, który będzie tłumaczyć nam to samo na różne sposoby aż do momentu osiągniecia pożądanych rezultatów, bez zabijania w nas ducha i nadziei, sugerowania, że sobie nie poradzimy. Wielu makijażystów przez całe swoje życie szuka przysłowiowego Świętego Graala – idealnych produktów, modnych technik i najpiękniejszych modelek, ale moim zdaniem tajemnica sukcesu jest w nas samych, w chęci i potrzebie nieustannego rozwoju.

Jesteś bardzo popularna w mediach społecznościowych – twój profil na Instagramie obserwuje ponad 50000 osób. Czy dziś obecność w social media jest konieczna?
Dziś sam marketing szeptany już nie wystarcza. Współcześnie działamy bardzo dużo w obrębie mediów społecznościowych, one angażują zarówno nas, jak i naszych odbiorców. Oczywiście prowadzenie takiego profilu jest ważne i pomocne, ale tylko w momencie, gdy wygląda on tak, jak powinien.

Co cię inspiruje?
Kiedy kochasz to, co robisz, inspiracja może kryć się wszędzie – w interesującej modelce, nowych teksturach cieni czy kolorach. Lubię momenty, kiedy w pracy nie muszę się spieszyć, mam czas, żeby mieszać różne produkty lub łączyć je ze sobą bezpośrednio na skórze, tworząc coś zupełnie nowego, nieoczekiwanego. Do wielu ciekawych wniosków na temat nauczania makijażu doszłam podczas sesji zdjęciowych.

Jaki styl w makijażu lubisz najbardziej?
Każdy makijaż charakteryzuje się swoim unikatowym stylem. Z kolei styl danego makijażysty to często coś nieuchwytnego, po czym inni rozpoznają jego prace. Mój osobisty styl postrzegam jako harmonię pomiędzy klasyką a makijażem fashion. Lubię obserwować, jak zmieniają się trendy i wprowadzać ich elementy do codziennego make-upu. Wprost uwielbiam eksperymentować.

Jaki makijaż ty sama nosisz na co dzień? Jesteś minimalistką czy sięgasz po wiele różnych kosmetyków?
Na co dzień stawiam raczej na minimalizm. Nie powinniśmy bać się tego, że użyjemy za mało kosmetyków. Obawiajmy się raczej nałożenia zbyt wielu produktów!

Zdradzisz nam, jakie produkty do make-upu masz zawsze w swojej kosmetyczce?
Oczywiście! Nawilżające produkty Stage Line Professional, liftingujacy tonik Make Up Forever oraz cienie w kompakcie marki Natasha Denona.

Powiedz, co pokażesz uczestnikom sesji make-up podczas 39. Kongresu LNE, a czego nauczysz osoby biorące udział w praktycznym workshopie?
Podczas pokazu na scenie makijażowej zaprezentuję trend, który jest z nami nieustannie, czyli błyszczące akcenty w makijażu. Kiedy nauczymy się osiągnąć efekt doskonałego błysku i kontrolować proporcje, poznamy sekret idealnego makijażu do zdjęć. Natomiast podczas warsztatów skupimy się na nauce technik modelowania twarzy za pomocą rozświetlania i konturowania. Krótko wytłumaczę uczestnikom budowę twarzy i możliwości modelowania jej kształtu oraz to, dlaczego w niektórych przypadkach makijaż postarza. Moi kursanci nauczą się pracować, wykorzystując światło i cień do korygowania proporcji twarzy, a także wykonywać modelujący makijaż do zdjęć i na co dzień. Mam nadzieję, że będziemy się razem świetnie bawić, bo wtedy nauka ma zupełnie inny wymiar!

Kongres i Targi LNE
Relacje