Aktualności
Jak cię widzą... czyli profesjonalny wizerunek

Czy w epoce obrazkowej łatwo zadbać o profesjonalny wizerunek? Jak uniknąć pułapek nieprofesjonalnych zdjęć, stworzyć spójny i wysokiej jakości przekaz wizualny i dobrze się przy tym bawić? O tym wszystkim (i nie tylko) rozmawiamy z Anją Choluy, gościem 39. Kongresu LNE.

LNE: Jesteś fotografką i specjalistką ds. wizerunku w sieci. Na czy polega specyfika twojej pracy?
Anja Choluy:
Wbrew powszechnej opinii na temat zawodu fotografa moja praca polega głównie na myśleniu. W głowie odbywa się 80% wszystkich działań. Ich realizacja to pozostałe 20%. Im więcej wiem, tym lepiej jestem się w stanie przygotować do każdego zlecenia. Są zdjęcia biznesowe i wizerunkowe. W przypadku portretów sprawa jest mniej złożona. Przy sesji wizerunkowej zdjęcia mają za zadanie opowiedzieć historię marki, osoby, miejsca czy produktu. Wtedy proces poznawania i planowania jest bardziej szczegółowy. Lokalizacja, przeznaczenie zdjęć, stylizacje i oczywiście wewnętrzne przekonania klienta. Ta ostatnia składowa wymaga ode mnie empatii, a jednocześnie umiejętności negocjacyjnych, ponieważ nie zawsze to, czego klient oczekuje, jest dla niego wizerunkowo korzystne.
Tak więc moja praca to robienie zdjęć, godziny przy komputerze, spotkania, wizje lokalne, wyjazdy i troska o komfort klienta. Jeśli ktoś nie jest zawodowym modelem, z reguły nie lubi pozować i chce mieć zdjęcia jak najszybciej za sobą (śmiech).

Skąd pomysł, by zająć się kompleksową obsługą w zakresie doradztwa i wizerunku marki w sieci oraz marketingu wizualnego? 
Przyznam uczciwie, że nie zdarzyło się, bym zakres współpracy z klientem ograniczyła „tylko” do zdjęć. Od początku każdej współpracy trwa pewien proces – planowanie, koncept, strategia. I wszystko to dzieje się w związku ze zdjeciami, które mają powstać. Od niedawna te rzeczy po prostu zostały konkretnie nazwane, jednak dzieją się od początku mojej pracy zawodowej. Jedynym wyjątkiem są relacje z różnych wydarzeń, gdzie klient rzeczywiście zamawia zdjęcia, a moim zadaniem jest je zrobić i dostarczyć. W takim wypadku na tym moje zadanie się kończy.

Pracujesz dla znanych na całym świecie marek, m.in. Estee Lauder Group, Bobbi Brown, La Mer, Jo Malone London, Smashbox czy Fossil Polska. To wymagające zlecenia? Czy praca przy wizerunku marek luksusowych różni się od tej przy bardziej dostępnych produktach?
Nie różni i co więcej – nie powinna się różnić! Każdy, z kim pracuję, oczekuje wysokiej jakości materiału i dla każdego to jego firma jest najważniejsza. Nie wyobrażam sobie jednemu klientowi dostarczyć produkt najwyższej jakości, a innemu już trochę niższej,  ponieważ np. dopiero wchodzi na rynek. Jakość pracy i jej efekty wychodzą od fotografa, a to rezonuje z klientami, którzy takiej konkretnej jakości szukają. To jest główny wyznacznik współpracy.

Wśród twoich klientów są też właściciele małych i średnich przedsiębiorstw oraz osoby publiczne. Każdy z nas powinien dziś znać podstawowe zasady kreowania wizerunku w sieci?
Tendencja świadomego kreowania wizerunku w sieci naturalnie „zmusza” nas, byśmy coś jednak wiedzieli. Podglądamy profile, strony. Zastanawiamy się nad tym, co widzimy, i też chcemy wyglądać dobrze. Warto się chociaż trochę orientować w temacie, by nie pozostać z zaniedbaniami wizerunkowymi i nie zostać w tyle w odniesieniu do konkurencji. Bez względu na to, czy pozyskujemy klientów online, czy w świecie realnym, pierwszą rzeczą, którą robi nasz potencjalny klient, jest wpisanie nas/naszej firmy w wyszukiwarkę Google. Możemy się naprawdę zdziwić na widok tego, co potrafi się ujawnić. Dlatego każda firma powinna zadbać o wizerunkowe minimum, a jest to aktualna, przejrzysta strona internetowa, aktualne zdjęcia zespołu czy przestrzeni gabinetu, które powinny być zamieszczone również w innych kanałach, tworząc spójną komunikację.

W twoich szkoleniach dotyczących wizerunku marki wzięło udział już kilkaset osób. Jakie masz doświadczenia? Z czym Twoi kursanci najczęściej mają problemy?
Na szczęście moje doświadczenia napawają optymizmem, ponieważ przedsiębiorcy naprawdę chcą się uczyć i wiedzieć więcej. 
Najczęściej problemy dotyczą kwestii kluczowych, czyli tego, jak zapewnić sobie umiejętności i możliwości samodzielnej pracy przy obsłudze profili na Facebooku czy Instagramie. Moi kursanci chcą  wiedzieć, jak zrobić dobre zdjęcie, jak je edytować, by podnieść jakość, i kiedy zamieszczać materiały. To pozwala przedsiębiorcom na bieżąco dzielić się wiadomościami, a ich odbiorcom na stały kontakt z nimi. Innym dość powszechnym problemem jest kłopot z rozpoznaniem rodzaju światła, stąd często spotykamy na  Instagramie np. „żółte” zdjęcia, które są niedopuszczalne w przypadku ujęć biznesowych.

Czy po takich warsztatach osoba prowadząca biznes będzie mogła sama zadbać o jego wizerunek w sieci? 
Na pewno będzie mogła większość działań wykonywać samodzielnie. Mam tu na myśli głównie obsługę profili w mediach społecznościowych. Większość przedsiębiorców i tak już to robi, natomiast tu chodzi o świadome budowanie wizerunku poprzez zamieszczanie postów o możliwie najwyższej jakości. Znajomość obsługi aplikacji do edycji zdjęć daje takie poczucie spokoju i kontroli nad tym, jaki materiał ostatecznie zamieścimy. I co ciekawe, odkąd rozjaśnia nam się w głowie, czym jest ten wizerunek, zaczynamy uważniej dobierać tematy, przykładamy się, by zrobić dobre zdjęcie i… usuwamy treści i zdjęcia, które burzą spójność naszej komunikacji.

Czy twoim zdaniem biznes jest dziś w stanie dobrze funkcjonować bez sprawnie i estetycznie prowadzonych profili w mediach społecznościowych?
Chyba wszyscy znamy już odpowiedź na to pytanie – nie jest. Przy czym należy pamiętać, że lepiej nie zabierać się za prowadzenie biznesowego fanpage’a, jeśli po wejściu na niego użytkownicy mają natrafić na brak profesjonalizmu i kiepską jakość. Osiągniemy w ten sposób cel odwrotny do zamierzonego, czyli stracimy w oczach klienta. Jednak warto też zastanowić się nad częstotliwością publikacji. Moim zdaniem firmy dziś przesadzają i wręcz zasypują odbiorcę treściami, a ten i tak jest dodatkowo zalewany lawiną informacji płynących od konkurencji i szczerze mówiąc, nie będzie w stanie nic z tego zapamiętać. Kiedy ktoś „spamuje” mnie zbyt dużą ilością bezwartościowych, choć estetycznych treści, zwyczajnie przestaję go obserwować. Naprawdę w tym wypadku zalecam umiar.

O co należy zadbać, aby zbudować wiarygodny wizerunek marki w sieci?
O to, by być autentycznym. I to jest moje główne przesłanie. Postawić na szczerość komunikacji, ponieważ aranżowana kreacja jest niczym innym, jak manipulacją i potkniemy się na niej prędzej czy później. Skutki tego bywają nieodwracalne. Powinniśmy też dbać o aktualizację, np. zdjęcia, które przedstawiają nas dziś, a nie kilka lat temu. Wizerunek powinno się odświeżać co rok, maksymalnie dwa. Wyobraźmy sobie minę klienta, który na spotkaniu ledwo nas rozpoznaje. Czuje się oszukany i zajmuje mu chwilę, by na nowo oswoić się z osobą różną od tej, z którą miał się zobaczyć. Dbajmy o to, by spotkanie w realu było miłą kontynuacją tego, co zobaczymy w Internecie. To tylko wzmocni zaufanie klienta do nas.

Patrząc pod kątem twoich doświadczeń – jakie błędy popełniamy najczęściej przy prezentacji swojej marki? 
Najczęstszym błędem, jaki obserwuję, jest tzw. „hurraentuzjazm”. Coś przeżywamy, robimy zdjęcie i dzielimy się tym ze światem. Jednak pamiętajmy, że na nasze przeżycia i wrażenia świat nie zawsze czeka z niecierpliwością i warto tu na chwilę się zatrzymać, zadać sobie pytanie, po co zamieszczam to zdjęcie? Co chcę przez nie powiedzieć? Jeśli jedynym powodem jest poczucie, że świetnie dziś wyglądam, to warto przemyśleć publikację raz jeszcze. Pamiętam, jak kiedyś na Instastories oglądałam pana, który na przyjęciu biznesowym pozował do zdjęć z… kawałkiem natki pietruszki między zębami. Nie byłam w stanie patrzeć na nic innego jak na te zielone listki (śmiech). Zgadnij, jak ten człowiek zapisał się w mojej pamięci?
Inny, dużo bardziej drastyczny przykład, jaki zapamiętałam, to wielkie przedsięwzięcie, profesjonalna sesja wizerunkowa, a na zdjęciu… nieogolone pachy pani coach. Zdjęcia ukazały się na wielu polach komunikacji, w tym w ramach kampanii reklamowej na Facebooku. Wizerunek zapadł w pamięć wielu osobom… pytanie tylko: jaki wizerunek?

Będziesz gościem 39. Kongresu LNE – o czym będzie twój wykład?
Będę mówić o profesjonalnym wizerunku w sieci, jak o niego dbać i czego absolutnie  nie robić. Postaram się też wspomnieć, jak robić lepsze zdjęcia smartfonem i jak podnieść ich jakość za pomocą aplikacji w telefonie. Dodam też kilka słów o instagramowych trendach na 2019 rok.

A czego dowiedzą się uczestnicy praktycznych workshopów, które poprowadzisz?
Podczas praktycznych warsztatów pokażę techniki dobrego ujęcia, wyjaśnię też, co i w jaki sposób fotografować. Wspólnie przejdziemy przez proces postprodukcji, gdzie zapoznam uczestników z moim kluczem edycji, który sama stosuję i który gwarantuje znaczną poprawę jakości zdjęć. Ta gotowa formuła oszczędzi prowadzącym gabinety beauty sporo czasu i stanie się doskonałym punktem wyjścia do dalszego doskonalenia umiejętności. Poznamy w praktyce kilka aplikacji do edycji zdjęć, które wybrałam drogą wielu testów i porównań. Ich znajomość w pełni zaspokoi potrzebę, jaką jest zamieszczanie ciekawych, dobrej jakości zdjęć na profilach w mediach społecznościach. Będzie bardzo praktycznie i... inspirująco!

Kongres i Targi LNE
Relacje